Za nami kolejne spotkanie z cyklu „Fordon w ruchu” – inicjatywy, która łączy aktywność fizyczną, edukację prozdrowotną i integrację mieszkańców w każdym wieku. To coś więcej niż zwykłe ćwiczenia. To przestrzeń spotkania, rozmowy i budowania lokalnej wspólnoty poprzez ruch.

„Fordon w ruchu” to cykl cotygodniowych, dwugodzinnych zajęć promujących zdrowy styl życia. Program obejmuje różnorodne formy aktywności – od jogi, przez tai-chi, po ćwiczenia ogólnorozwojowe – a także wykłady i pogadanki dotyczące zdrowia oraz profilaktyki. W planach są również spacery i wycieczki rekreacyjne, w tym grupy nordic walking prowadzone przy wsparciu wolontariuszy.

Zajęcia odbywają się – w zależności od pogody – na świeżym powietrzu lub w sali przy ul. Gawędy 5. Nad prawidłowym przebiegiem ćwiczeń czuwa wykwalifikowany instruktor, a wolontariusze aktywnie wspierają organizację, pomagają uczestnikom, dokumentują działania i dbają o dobrą atmosferę.

Mój pierwszy raz na macie
O wrażenia po pierwszych zajęciach poprosiliśmy jednego z uczestników, który dołączył dziś do naszej grupy. Oto jego wrażenia: - Dla mnie te zajęcia były czymś szczególnym – po raz pierwszy zdecydowałem się aktywnie w nich uczestniczyć. Przyznam szczerze, że pojawiła się lekka trema. Czy dam radę? Czy nadążę? Czy to na pewno dla mnie? Już po kilku minutach wiedziałem, że było warto. Atmosfera była swobodna i życzliwa, nikt nikogo nie oceniał. Każdy ćwiczył w swoim tempie, z uśmiechem i wzajemnym wsparciem. Zaskoczyło mnie, jak bardzo dwie godziny ruchu potrafią „przewietrzyć” głowę i dodać energii. To nie był wyścig ani trening sportowy – to było spotkanie ludzi, którzy chcą zadbać o siebie i spędzić czas w dobrym towarzystwie.

Szczególnie cenne okazały się rozmowy po części ruchowej – wymiana doświadczeń, pytania dotyczące zdrowia, wspólne planowanie kolejnych spacerów. Właśnie w takich momentach widać, że „Fordon w ruchu” to nie tylko projekt, ale realna potrzeba i odpowiedź na nią.
Ruch, wiedza, integracja
Idea cyklu opiera się na trzech filarach:
-
Aktywność fizyczna – dostosowana do różnych możliwości i wieku uczestników,
-
Edukacja prozdrowotna – zwiększająca świadomość w zakresie profilaktyki i dbania o siebie,
-
Integracja społeczna – budująca więzi i wzmacniająca lokalną wspólnotę.
To kontynuacja działań realizowanych w ramach Centrum, rozszerzona o nowe formy pracy i integracji mieszkańców.

A co będzie jutro…?
Dalej opowiada nasz rozmówca - Nie ukrywam – wychodziłem z zajęć pełen energii i optymizmu. Prawdziwy test przyjdzie jednak następnego dnia. Ciekawe, czy jutro odkryję mięśnie, o których istnieniu do tej pory nie miałem pojęcia? Jeśli rano wstając z łóżka będę wykonywać manewr „na trzy podejścia”, a schody staną się wyzwaniem godnym himalaisty – będzie to znak, że organizm właśnie przypomina sobie, że jednak ma całkiem spory potencjał. Z drugiej strony, może zakwasów nie będzie wcale? Może ciało uzna, że skoro wreszcie dostało trochę ruchu, to zamiast protestować – podziękuje? Jedno jest pewne: nawet jeśli jutro będę chodzić jak po bardzo długiej wycieczce w górach, to i tak pojawię się na kolejnych zajęciach. Bo te dwie godziny naprawdę są warte każdego (nawet najbardziej teatralnego) „oj” przy wstawaniu z krzesła.
Podsumowanie
Na koniec jeszcze jedna obserwacja – oczywiście z przymrużeniem oka. Zajęcia były tak zdrowe i energetyczne, że można było odnieść wrażenie, iż niektórzy na chwilę „zapomnieli” nawet o swoich chodzikach. Spokojnie – wszystko odbywało się pod pełną kontrolą i z dbałością o bezpieczeństwo. To raczej dowód na to, że dobra atmosfera, wsparcie grupy i odpowiednio dobrany ruch potrafią dodać odwagi oraz lekkości kroku. Czasem wystarczy trochę motywacji i życzliwych ludzi obok, by poczuć się sprawniej niż na co dzień. I właśnie o takie małe, wielkie zwycięstwa w „Fordonie w ruchu” chodzi.

Małe doprecyzowanie z dzisiejszego spotkania – składanie rąk było elementem ćwiczeń oddechowych i pracy z postawą, a nie modlitwą o rychłe zakończenie „ćwiczebnej katorgi”. Choć akurat trafiła nam się Środa Popielcowa, zapewniamy: skupienie na twarzach uczestników wynikało z koncentracji i utrzymywania równowagi, a nie z błagalnych próśb o skrócenie serii powtórzeń. Co najwyżej można było w myślach usłyszeć: „oby jutro nie było zakwasów”.

Na zakończenie chcemy z całego serca podziękować naszej wspaniałej instruktorce – Pani Irence. Dziękujemy za uważność, troskę i ogromne zaangażowanie. Za to, że dbała Pani o każdego z nas, motywowała w chwilach zwątpienia i z cierpliwością tłumaczyła sens oraz znaczenie poszczególnych ćwiczeń. Dzięki temu ruch przestaje być obowiązkiem, a staje się świadomą inwestycją w zdrowie.

Doceniamy również to, że inspiruje nas Pani do codziennej aktywności, małych kroków i systematyczności – bo to właśnie regularny ruch buduje realną zmianę.
Pani Irenko – dziękujemy za energię, uśmiech i serce wkładane w każde spotkanie!
Do zobaczenia na następnych spotkaniach – sprawdzimy wspólnie, kto wygra: zakwasy czy motywacja!