Postanowiliśmy oddać głos jednemu z uczestników, który pierwszy raz wziął udział w zajęciach „Fordon w ruchu” – i opowiedział nam o swoich dwóch godzinach pełnych ruchu, śmiechu i energii.

"Kiedy wszedłem na salę, przywitała mnie miła atmosfera i… sporo mat do jogi. Przyznam szczerze – moje ciało od razu przypomniało mi, że „ruch to życie”, a ja akurat żyłem w trybie kanapa–lodówka–kanapa.
Rozgrzewka zaczęła się spokojnie, ale podnoszenie się z maty po ćwiczeniach to prawdziwy sport ekstremalny – chyba wymyślono to dla ludzi, którzy lubią wyzwania!
Już po kilku minutach poczułem, że stres dnia codziennego znika, a w jego miejsce pojawia się… walka z własnym ciałem.
Nie ukrywam – podnoszenie się z maty po dłuższym rozciąganiu to prawdziwy sport ekstremalny. Można by to nazwać „crossfit dla kanapowców”. A pozycja „pies z głową w dół”? Myślę, że moje mięśnie nadal szukają jej w słowniku.
Po rozgrzewce przyszedł czas na ćwiczenia ogólnorozwojowe i lekkie formy tai-chi. To było jak taniec, w którym nie wiesz, czy podnosisz nogę dobrze, czy tylko udajesz, że wiesz, co robisz. Śmiechu było przy tym mnóstwo. Bo joga na macie to nie tylko równowaga i oddech – czasem to też komedia fizyczna, w której główną rolę gra twoje ciało. Ale najważniejsze było to, że nie liczyła się perfekcja, tylko energia, obecność i wspólna radość z ruchu.
Wyszedłem stamtąd z poczuciem lekkości i uśmiechem na twarzy. Nawet jeśli rano poczuję „zakwasy level hard”, wiem, że warto wracać – bo ruch, śmiech i dobra atmosfera działają lepiej niż kawa i mocniej niż najdłuższy stretching!”

Dołącz do nas w kolejnej edycji „Fordon w ruchu” – ruch musi być!
ul. Gawędy 5, Fordon
Cotygodniowe, dwugodzinne zajęcia