Z okazji Światowego Dnia Kota przypominamy, jak ogromną rolę odgrywają wolontariusze, którzy każdego dnia dają bezdomnym kotom czas, troskę i drugą szansę na dom.

Koci wolontariat to coś więcej niż pomoc przy karmieniu czy sprzątaniu boksów. To codzienna obecność przy zwierzętach, które często doświadczyły porzucenia, choroby albo zwykłej ludzkiej obojętności. To cierpliwość, ciepło i czas – rzeczy, których nie da się zastąpić żadnym darem rzeczowym.
Wolontariusze w schroniskach i fundacjach socjalizują koty, uczą je zaufania do człowieka, przygotowują do adopcji. Czasem to wielogodzinne siedzenie na podłodze, ciche mówienie i wyciągnięta dłoń. Czasem to walka o zdrowie małego kociaka, który bez szybkiej reakcji nie miałby szans.
Pamiętam historię burej kotki, która przez wiele tygodni chowała się w najdalszym kącie klatki. Nikt nie mógł jej dotknąć. Jeden z wolontariuszy codziennie siadał obok i czytał jej książkę – spokojnym, ciepłym głosem. Po miesiącu kotka sama podeszła i pierwszy raz zamruczała. Dziś śpi na kanapie w "swoim" (naszym) domu.
Osobiście uważam, że koty są ważne w naszym życiu bardziej, niż czasem chcemy przyznać. Uczą uważności, delikatności i tego, że zaufanie buduje się małymi krokami. Ich obecność uspokaja, daje poczucie bliskości i przypomina, że nawet w ciszy może kryć się ogromna więź.
Koci wolontariat to nie tylko pomoc zwierzętom. To także przemiana ludzi. Bo kiedy ratujesz małe, kruche życie, coś bardzo miękkiego i dobrego budzi się również w nas.